Prezentacja OBPONaplikacja - eSodWerbeoTelefoniczna Obsługa KonsultacyjnaVademecum Wiedzyaplikacja - EwidencjaUlg

Wywiad OBPON: Rozmowa z Bawerem Aondo-Akaą – działaczem społecznym, doktorem teologii, członkiem Prawicy Rzeczpospolitej

 

Robert Marchwiany: Dlaczego akurat teologia?

Bawer Aondo-Akaa: Dość śmieszna sprawa, bo w dzieciństwie bałem się diabła, być może za sprawą jakichś filmów. Chciałem być teologiem od siódmego roku życia, więc mogę powiedzieć, że spełniłem swoje życiowe marzenie. Byłem wychowywany w rodzinie ateistycznej, ale miałem bardzo wierzących wujków – Darka i Leszka. Dzięki nim odkryłem wiarę katolicką i zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Oni mi powiedzieli – trochę upraszczając na potrzeby siedmiolatka – że teolog walczy z diabłem. Dzięki Bogu i mojej pracy, udało mi się nim zostać. Obie te rzeczy są ważne, bo – jak mówi ks. prof. Michał Heller – nie można robić z Pana Boga zapchajdziury i zrzucać na niego winy za własne niepowodzenia. On zostawia nam naprawdę ogrom wolności i musimy dokonywać własnych wyborów – dobrych albo złych.

 

Opracowanie OBPONChyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że ta właśnie kwestia stanowi podstawę pańskiej działalności na rzecz aktywizacji zawodowo-społecznej osób niepełnosprawnych. Wiemy, że jest z tym duży problem. Jak pan się czuje z tym, że pańska aktywność jest tak bardzo powyżej przeciętnej w tej grupie społecznej?

Dziękuję za komplement, acz kiedyś postanowiłem nie robić sztucznych podziałów pomiędzy osobami niepełnosprawnymi a pełnosprawnymi. Ma to oczywiście tez wymiar obiektywny, ale wyłącznie fizykalny. Wszystko sprowadza się do kwestii wychowania i samowychowania. Znam osoby pełnosprawne nieprzygotowane do życia w społeczeństwie i niepełnosprawne bardzo w nim aktywne.

 

Czym zatem powinno to przygotowanie być?

Rzeczywiście większy procent osób nieaktywnych znajdziemy wśród osób z niepełnosprawnościami aniżeli pośród pełnosprawnych. One mają problem z braniem odpowiedzialności za własne życie i braniem przysłowiowego byka za rogi. Te osoby niemal zawsze były wychowywane pod kloszem. Poniekąd to rozumiem, bo każdy rodzic chce dla swego dziecka jak najlepiej, zwłaszcza jeśli ono potrzebuje pomocy. Jeśli jednak ta pomoc będzie nadmierna, raczej dysfunkcję pogłębi.

 

Dobrze, ale jak zdefiniować tę nadmierną pomoc? Choćby na pana przykładzie, bo pan ma dosyć ciężką niepełnosprawność, jaką jest porażenie czterokończynowe. Potrzebuje pan więc pomocy w zdecydowanej większości czynności.

Na przykład jeśli się przechylę siedząc na wózku w lewą stronę. Chwytam się wówczas za prawą ramę wózka i poprawiam pozycję. Nie proszę wtedy o pomoc, tylko radzę sobie sam. Chodzi o bardzo drobne szczegóły, które można wykonać samodzielnie. Teoretycznie nic by mi się nie stało, gdyby ktoś mi w nich pomógł. Ale na dłuższą metę stałbym się gnuśny i roszczeniowy, bo miałbym w głowie, że nic nie umiem i należy mi się pomoc od każdego. A trzeba być przede wszystkim odpowiedzialnym.

 

Ale czy ta roszczeniowość zawsze jest zła? Nie powstałoby przykładowo uniwersalne projektowanie, gdyby nie domagały się rozwiązania problemu osoby, którym było się ciężko dostać po schodach w różne miejsca. One powiedziały w pewnym momencie, że nie chcą się wspinać i cierpieć.

Wychodzę z założenia, że w kontaktach z urzędnikami nie należy krzyczeć, bo to też są ludzie i też mają swoje problemy. Lepiej wszystko osiągać w sposób cywilizowany. W USA ruch emancypacyjny osób z niepełnosprawnościami zaczął się tak, że przed schodami budynku Kongresu osoby jeżdżące na wózkach ześlizgiwały się z nich i pełzając dostawały się na te schody. Ten widok zapadł kongresmenom w pamięć, bo zobaczyli na własne oczy konkretny problem. Kolejna rzecz: żeby o kimś coś powiedzieć, trzeba go poznać i pokochać. Jeśli ja nie kocham siebie również w wymiarze swojej niepełnosprawności, to nie kocham i innych. W moim przypadku byłaby to moja przepiękna żona, społeczeństwo i Pan Bóg. Poniekąd można też powiedzieć, żeby się z niepełnosprawnością po prostu pogodzić. Wolę więc do skutku tłumaczyć innym kwestie związane z niepełnosprawnością, aniżeli krzyczeć, bo krzyk wiąże się z agresją.

 

Czyli roszczeniowość jest dobra, jeśli niczego nie wymusza, lecz ukazuje problem?

Dokładnie tak.

 

Ale w polskich realiach to raczej słabo skuteczne. Grupy społeczne wywalczają coś dla siebie tylko wtedy, gdy tupną nogą, czego przykładem wiosenny protest niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie…

A co oznacza, jeśli górnicy palą opony pod Sejmem i dostają swoje, a lekarze tego nie robią i nie dostają? Kryzys społeczeństwa obywatelskiego lub nawet jego brak. Jeśli Iwona i Jakub Hartwichowie oraz pozostali uczestnicy wspomnianego protestu zrobili taką zadymę w parlamencie, to też potwierdza moją tezę. To prawda, że ta akcja wzbudziła duże zainteresowanie problemami osób niepełnosprawnych w naszym kraju, ale to nie jest normalne.

 

Aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że ten protest przyniósł trochę dobrego…

I tak, i nie. Rzeczywiście może się wydawać, że zaowocował kilkoma pozytywnymi rzeczami. Niemniej taką formą protestu po prostu się degradujemy.

 

Co nie zmienia faktu, że przez cztery lata od poprzedniej akcji w Sejmie zdarzyło się niewiele rzeczy dla osób niepełnosprawnych w naszym kraju pozwalających sądzić, że lepiej działać merytorycznie…

Nie chcę bronić rządu, bo zasłużył na solidną krytykę. Pamiętajmy jednak, że trzeba patrzeć na ludzi i ich problemy całościowo. Tak postępował m.in. śp. Piotr Pawłowski, który jest dla mnie idealnym przykładem na to, że można pracować u podstaw merytorycznie i zarazem skutecznie.

 

A co pan uznaje za widoczny efekt skuteczności starań pana Pawłowskiego?

Na przykład podniesienie progu dorabiania do renty socjalnej z 30 do 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia. To bardzo konkretna motywacja do aktywności zawodowej dla osób niepełnosprawnych. Oczywiście nie tylko pan Pawłowski to wywalczył, tylko całe środowisko wieloma rozmowami, spotkaniami i pismami, ale właśnie o to chodzi, żeby działać razem w konkretnym celu.

 

A program „Dostępność plus”? Wiemy, że mówiło się o nim jeszcze przed protestem, ale od jego czasu jest on dużo częściej poruszany i przybrał kształt projektu ustawy.

Oceniam ten program bardziej pozytywnie. Jego otwarcie faktycznie zbiegło się – może przypadkiem – z protestem „podłogowym”, jak ja go nazywam. Ale z tego co wiem, to pan Pawłowski i inne osoby ze środowiska osób niepełnosprawnych ciężko pracowali nad tym projektem. Odbyło się w tej sprawie wiele spotkań, na których bynajmniej nie „kawkowano” i nie opowiadano bajek. Ten protest spowodował jednak, o czym wtedy przestrzegałem, że wiele osób pełnosprawnych się od nas odwróciło. A tak się stało w momencie, gdy wyszło na jaw, że pan Hartwich jest zatrudniony w jednej z fundacji, choć podawał, że nie ma pracy.

 

Ale idąc tym tropem można mieć pretensje do dziennikarzy, którzy tę sprzeczność ujawnili…

Na pewno nie można chować brudów pod dywan i mówię to zarówno w tym przypadku, jak i np. pedofilii w Kościele. Ale choćby problem był rzeczywiście marginalny, to nie należy go negować. Tymczasem pan Hartwich i jego mama najpierw narzekali, że on nigdzie nie może znaleźć pracy, a potem się okazało, że to nieprawda, co odbiło się czkawką na całym proteście i całym środowisku. Słyszałem wówczas wiele wypowiedzi osób, które zadeklarowały, że już nie będą pomagać osobom niepełnosprawnym, bo ich przedstawiciele okazali się niewiarygodni. Jak mówił św. Jan Paweł II, strajki nie mogą godzić w resztę społeczeństwa. Tu nie chodziło o pieniądze, bo dodatek 500 zł miesięcznie nie rozwiązałby problemu na pewno.

 

Czego pan zatem oczekuje od państwa polskiego jako jego obywatel w zakresie polityki wobec osób z niepełnosprawnościami?

Po pierwsze: realnej zasady pomocniczości. Instytucje wyższego rzędu nie powinny się włączać w rozwiązywanie problemów podmiotów niższego rzędu, jeśli nie ma takiej potrzeby. Teraz to zdarza się nagminnie. Po drugie: stworzenia realnego systemu wsparcia osób niepełnosprawnych. Nie powiem konkretów, bo się na tym po prostu nie znam, ale są ludzie, którzy się znają i mają gotowe projekty rozwiązań, z pełnym uwzględnieniem Konwencji ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych. Bo nie zawsze chodzi o to, żeby państwo dało pieniądze do ręki, bo w ten sposób bardziej kształtujemy roszczeniowość zamiast rozwiązywać problemy. Ja jestem za „żywą gotówką”, ale dla osób, które nie unikają pracy i tych, którzy nie mogą pracować. Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, bo na przykład ja bardziej potrzebuję asystenta, a pan pomocy w zakupie i utrzymaniu samochodu.

 

A jak będziemy mierzyć zdolność do pracy, skoro jeszcze kilka lat temu zdolny do pracy był mniejszy odsetek osób z niepełnosprawnościami niż dziś? W kolejnych latach możemy się chyba spodziewać dalszego postępu w tym zakresie?

Wszystko powinno zależeć od dostępności konkretnych miejsc pracy dla nich. Jeśli takowych nie ma, to wtedy oczywiście, że takie osoby powinny otrzymywać wsparcie od państwa. Chodzi o to, żeby motywować ludzi do rozwoju i pracy, a nie karać za podjęcie zatrudnienia. Tymczasem teraz jeśli człowiek przekroczy choćby o grosz ustalony próg zarobku, to zabiera mu się całą rentę w kolejnym miesiącu. Czego to uczy osoby z niepełnosprawnością? Bycia życiowym niedorajdą. Tymczasem naprawdę pracować nie może zaledwie 10 proc. osób niepełnosprawnych, które mają rzeczywiście najgłębsze postaci niepełnosprawności intelektualnej, co można stosunkowo łatwo zdiagnozować. Cała reszta może podjąć pracę i wsparcie dla nich powinno się warunkować właśnie pod tym względem: odmawiasz pracy, to nie dostajesz renty. Podobnie jak osoby pełnosprawne, które jeśli nie idą do pracy, to po prostu nie mają pieniędzy.

 

W takim razie na koniec: państwo powinno patrzeć przede wszystkim na oszczędność danych rozwiązań czy przydatność? W pana przypadku mogłoby to mieć postać np. dylematu czy opłacić panu asystenta, czy zaopatrzyć pana w kosztowne sprzęty, dzięki którym mógłby pan powiedzmy samodzielnie jeść. W przypadku stawiania na samodzielność najczęściej trzeba się liczyć z większymi wydatkami na sprzęty w niej pomagające.

Uważam, że jeśli coś pomaga osobie z niepełnosprawnością, to nawet jeśli jest drogie – dajmy jej to. Jestem bardziej za wolnością człowieka niż jego stagnacją, a państwo powinno stawiać na wolność swoich obywateli. Zwracam uwagę na słowo „powinno”. Jeśli na coś obiektywnie nie ma pieniędzy, to wiadomo, że z pustego i Salomon nie naleje. Ale jeżeli możemy wygospodarować takie środki, to powinniśmy je dać, jeśli one pozwolą osobie niepełnosprawnej na samodzielność, a więc również wolność.

 

rozmawiał:
Robert Marchwiany
redaktor OBPON

Dodaj swój komentarz

Uwaga!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu obpon.pl i nie ponosi on odpowiedzialności za treści wiadomości. Dodając powyższą wiadomość zgadzasz się z regulaminem dodawania komentarzy.
×
Szanowni Państwo!
W związku z wejściem w życie w dniu 25 maja 2018 r. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - dalej RODO informujemy, że:
Kto jest administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorem Twoich danych osobowych jest Ogólnopolska Baza Pracodawców Osób Niepełnosprawnych sp. z o.o. sp. k. w Rzeszowie (adres: 35-005 Rzeszów, Plac Kilińskiego 2) - dalej zwana OBPON.

Jak możesz uzyskać informację o swoich danych osobowych?

Możesz skontaktować się nami pisząc na adres e-mail rodo@obpon.pl lub kierując tradycyjną korespondencję na podany powyżej adres.

W jakim celu pozyskujemy i przetwarzamy Twoje dane osobowe?

Twoje dane osobowe będziemy pozyskiwać i przetwarzać wyłącznie w celach:

  1. świadczenia usług tj. zawarcia i wykonania umowy (art. 6 ust. 1 lit. b RODO).
  2. rozpatrywania skarg i reklamacji (art. 6 ust. 1 lit. c RODO czyli wykonanie obowiązku prawnego).
  3. archiwizowania dokumentów tj. umowy, korespondencji, faktur (art. 6 ust. 1 lit. c RODO.
  4. dochodzenie roszczeń związanych z zawartą umową art. (6 ust. 1 lit. f RODO czyli prawnie uzasadniony cel, który polega na prowadzeniu postępowań polubownych, sadowych i egzekucyjnych).
  5. działalność marketingowa własnych usług i produktów art. (6 ust. 1 lit. f RODO czyli prawnie uzasadniony cel, który polega na prowadzeniu działalności z wykorzystaniem komunikacji elektronicznej, w tym np. świadczenie usługi newslettera).
Czy przetwarzamy Twoje dane w sposób zautomatyzowany?

Nie będziemy przetwarzać Twoich danych w sposób zautomatyzowany, w tym poprzez profilowanie. W ramach świadczonych przez OBPON usług korzystamy z plików cookies, tylko poprzez obserwacje i analizę ruchu na naszej stronie, jednak w ramach tych czynności nie przetwarzamy danych osobowych w rozumieniu RODO.

Kto może być odbiorcą Twoich danych?

Twoje dane możemy przekazywać innym podmiotom, które będą je przetwarzać zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w szczególności będą to podmioty:

  1. uprawnione do otrzymania Twoich danych na podstawie przepisów prawa (np.: urząd skarbowy, Policja, sąd),
  2. przetwarzające Twoje dane na nasze zlecenie (np.: poczta, firma kurierska, bank, zaufani partnerzy biznesowi, wspierający naszą działalność gospodarczą),
  3. firmy wchodzące w skład naszej grupy kapitałowej (Ogólnopolska Baza Pracodawców Osób Niepełnosprawnych sp. z o.o. z siedzibą w Rzeszowie).
Jak długo będziemy przetwarzać Twoje dane?

Twoje dane jesteśmy zobowiązani przechowywać przez okres wskazany w przepisach prawa lub gdy jest to konieczne do prawidłowego prowadzenia przez nas działalności gospodarczej np.:

  1. dane związane z wykonaniem umowy: do czasu przedawnienia roszczeń,
  2. dokumenty księgowe: do czasu upływu okresu przedawnienia zobowiązania podatkowego, chyba że ustawa podatkowa stanowi inaczej,
  3. dane dla celów marketingowych w przypadku przetwarzania danych na podstawie:
    1. zgody - do czasu jej wycofania,
    2. prawnie uzasadnionego celu - do czasu wniesienia sprzeciwu.
Twoje uprawnienia w zakresie przetwarzanych danych przez OBPON.

Przysługuje Ci prawo dostępu do treści Twoich danych oraz prawa ich sprostowana, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo wniesienia sprzeciwu, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem (w przypadku przetwarzania danych na podstawie zgody). W tym celu wystarczy, wyślesz do OBPON na adres e-mail lub pocztą tradycyjną swoje żądanie.

Jeżeli uznasz, że przetwarzając Twoje dane naruszamy RODO, to nasz prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jako organu nadzorczego.

Czy podanie przez Ciebie danych jest obowiązkowe?

Podanie przez Ciebie danych jest konieczne do zawarcia umowy, jej wykonania oraz rozliczenia. W pozostałym zakresie jest dobrowolne.